Sylwester

Kategorie: Życie. Autor: Nero. 29 grudnia 2008.

Sylwester. Ludzie wychodzą z domu, by świętować Nowy Rok. Wiele pubów, klubów przeżywa oblężenie. Same imprezy. A ja mam to gdzieś.
Każdy wie, co na imprezie sylwestrowej musi się znaleźć. Hektolitry napojów aspirujących do miana wyskokowych, petardy obowiązkowo odpalane przez ludzi w wieku 9-15 lat, awantury poalkoholowe… Można tak mnożyć bez końca. Jeżeli tak ma wyglądać Sylwester, jeżeli po raz piąty mam się witać z tym samym, narąbanym gościem, jeżeli znowu jakiś dzieciak ma odpalić petardę i wylądować przez to w szpitalu, jeżeli znowu na ulicach będzie leżeć szkło, to ja dziękuję za takiego Sylwestra.

Pomoc

Kategorie: Przemyślenia, Życie. Autor: Nero. 27 października 2008.

Nie mam pomysłu na w miarę sensowny wpis. Za to mam coś, co idealnie pasuje i dodatkowo jest pouczające. Pewnego razu na kazaniu proboszcz opowiedział historyjkę. Wyciągnijcie z tego morał.

Jezus i św. Piotr poszli pewnego razu do Jerozolimy. Gdy tam przebywali, zobaczyli, że pewnemu człowiekowi przewrócił się wóz, którym jechał na targ. Ale ów człowiek siedział tylko obok wozu i czekał na pomoc. Jezus przeszedł obojętnie obok niego. Piotr trochę ponarzekał, ale jednak poszedł za Nim. Kawałek dalej zobaczyli identyczną sytuację - z tym wyjątkiem, że właściciel wozu uwijał się jak w ukropie i zbierał wszystko, co leżało obok wozu i próbował postawić go na cztery koła. Jezus i Piotr pomogli człowiekowi w jego problemie. Piotr, jak dociekliwy Apostoł, spytał Mistrza:
- Panie, dlaczego pomogliśmy temu człowiekowi, a tamtemu nie, mimo że miał ten sam problem?
- Piotrze, tamten człowiek siedział tylko i nie robił nic, co w jego mocy, by wyjść z kłopotów. On tylko czekał na pomoc. A ten oto człowiek zrobił co mógł, żeby postawić wóz. Myśmy mu tylko pomogli.

Jasiu i idiota

Kategorie: Polska, Życie. Autor: Nero. 17 września 2008.

Jasiu ma 8 lat. Niczym specjalnym się nie wyróżnia. Od jakiegoś czasu namiętnie ogląda kreskówki na Cartoon Network i innych kanałach. Ostatnimi czasy bardzo się zmienił - zaczął być wulgarny, dokuczał siostrze, do matki zaczął pyskować. Ktoś może powiedzieć, że to normalne. Ale to nie jest normalne. Matka postanowiła sprawdzić, co jej syn ogląda. I się przeraziła. W większości z oglądanych przez Jasia kreskówek znalazły się przemoc, niewybredne zachowanie, brak szacunku dla innych oraz słownictwo na poziomie podrzędnego blokowiska (przepraszam mieszkańców bloków). Niby wszystko można zwalić na kreskówki, ale jest druga strona medalu. Matka jest zapracowaną kobietą. Jasiu do domu wraca o 17 - odwozi go ze szkoły opiekunka. Z matką widuje się praktycznie na kolacji. Ojca nie ma.

Historię Jasia można przeczytać w tym artykule. Są tam przedstawione sytuacje z innych rodzin. Schemat jest ten sam - rodzice zapracowani, dziecko pozostawione same sobie ogląda, co mu się trafi. A trafiają się różne rzeczy - któryś z dzieciaków nauczył się słownictwa Anusiaka. Rodzice puszczają też kreskówki dla spokoju, nie wiedząc, jakie treści ze sobą niosą. Tajemnicą poliszynela jest, że obecnie w przedszkolu i w podstawówkach idolem najmłodszych nie jest Bolek czy Lolek, ale Czesio albo któryś z Power Rangersów. A rodzice nie widzą problemu - zwalają na kreskówki, a sobie nie mają nic do zarzucenia. A kto włączył dzieciakowi telewizor? A kto nie uświadamia dziecka, że to, co ogląda, jest złe? A gdzie są rodzice, gdy dziecko pyskuje do rodzeństwa albo do sąsiadów?

O nauczycielach i uczniach

Kategorie: Przemyślenia, Życie. Autor: Nero. 6 września 2008.

Mimo, że od ponad trzech miesięcy nie chodzę do szkoły (ukończyłem liceum), to jednak ciągle pamiętam kilka sytuacji, które miały miejsce w szkolnych murach. Ponieważ rok szkolny trwa już tydzień, to dam przemyślenia na temat nauczycieli i uczniów z mojej byłej uczelni.

Zacznę od tej drugiej grupy. Jaki jest uczeń - każdy widzi. Do szkoły chodzi, bo musi/chce (niepotrzebne skreślić), a dzień ma uregulowany co do minuty. Są jednak uczniowie, którzy do szkoły chodzić nie chcą i dosłownie urywają się z lekcji. Przykład z mojej strony jest taki, że dwóch kolesi darowywało sobie lekcje języka angielskiego i po prostu nie pojawiało się na zajęciach. Co prawda zdali ten przedmiot (na 2…), ale niesmak pozostał. Czytaj dalej »