Kategorie: Wydarzenia, Świat. Autor: Nero. 23 listopada 2008.
Prezydent Kaczyński pojechał do Gruzji. I zdarzył się tam incydent - zaczęto w niego strzelać. Nikomu (prezydentowi, prezydentowi Gruzji, dziennikarzom i ochronie) nic się nie stało. Twierdzi się, że to Rosjanie. Niektórzy twierdzą, że to prowokacja Gruzji. Powody (pisownia oryginalna):
Nie bylo zadnego ostrzalu widac na filmiku ze jeden z ludzi wystrzelil w powietrze. Pomyslcie dyby poleciala seria w kierunku konwoju to jasne ze zaczela by sie zadyma ochrona przeciez miala bron i nie dala by sie wystrzelac.
Przed samym punktem kontrolnym bus z dziennikarzami dostal rozkaz wyprzedzenia calego konwoju i zajecie pierwszego miejsca co sie nigdy nie zdaza chyba ze sie wie ze bedzie cos medialnego
A o to, co o całej sprawie myślą internauci (pisownia oryginalna): Czytaj dalej »
Ruszył LHC, zwany także Wielkim Zderzaczem Hadronów. Termin startu był przekładany kilka razy, aż w końcu naukowcy dopięli swego i uruchomili maszynę. Już dawno w mediach i wśród internautów brzmiały dyskusje o tym, czy Zderzacz doprowadzi do zagłady planety. Dzisiaj, gdy tylko wezmę do ręki byle jaką gazetę albo otworzę byle jaki portal, pierwsze co widzę, to nagłówki w rodzaju:
Ruszył Zderzacz Hadronów. Czy doprowadzi do końca świata?
Czy naukowcy wytworzą czarną dziurę?
O dziwo - zagraniczne media piszą tylko o największym eksperymencie w historii fizyki. O czarnych dziurach i końcu świata nie ma nic. I tu wychodzi na wierzch niewiedza ludzi na temat fizyki i łakomstwo mediów na strach przed nieznanym. Bo pytam się - ilu ludzie wie, co tam się dzieje? Większość społeczeństwa wie tyle, że będą się zderzać cząsteczki, co może doprowadzić do powstania czarnej dziury. Skąd to wiedzą? Z mediów oczywiście. I od razu pojawiają się komentarze w rodzaju “wszyscy zginiemy” albo “wessie nas czarna dziura”. Ktoś nawet znalazł zdjęcie naukowca pracującego przy tym eksperymencie i powiedział, że to Gordon Freeman z gry Half-life. Żal po prostu. W necie są nawet tzw. “odliczacze” do zagłady planety. Fajnie, tyle tylko, że działają na bardzo prostym skrypcie, którzy inteligentni ludzie mogą wykryć.
Prawda jest taka, że nawet, jeśli dziury powstaną, to natychmiast wyparują. Miliony takich dziur tworzą się w atmosferze ziemskiej i znikają od razu. A straszenie łączeniem się dziur w jedną wielką można między bajki włożyć. A eksperyment jest przełomowy i powie nam, jak powstał wszechświat i z czego składa się materia.
Kategorie: Polska, Wydarzenia. Autor: Nero. 5 września 2008.
W całym kraju huczy o wydarzeniach z wtorku, kiedy to policja dosłownie spałowała kibiców z Warszawy, którzy najnormalniej w świecie chcieli kupić bilety. Oficjalne informacje mówią o 741 (!) zatrzymanych. Ja się pytam - jak 100 policjantów mogło tylu wyłapać? Dodatkowo ci ludzie nie mieli z chuligaństwem nic wspólnego. Większoć znalazła się tam w złym miejscu o złym czasie. A policjanci pałowali na oślep. Polecam zajrzeć na stronę Legii Warszawa i poszperać po blogach, bo tam zdanie o tych wydarzeniach jest zgoła inne od tego, co nam lansują media. Zacytuję tutaj relację jednego z uczestników “bijatyki”.
Ale po kolei. Wczoraj ok. godz. 18.00 kilkusetosobowa grupa kibiców Legii w asyście policji wyruszyła z centrum miasta w stronę ul. Konwiktorskiej. Po dojściu do stadionu Polonii odpalono kilka rac, które poleciały w stronę grupki fanów Polonii. Fakt niezaprzeczalny i ewidentnie naganny. Ale… Do akcji wkroczyła policja. Nie odizolowała jednak prowodyrów zajść, nie skupiła się na ściganiu osób, które rzucały racami (najsprawniejszych, którym w dziecinny sposób udało się wydostać spod czułych pieszczot policyjnych pał), a rzuciła się do pałowania i gazowania wszystkich, którzy akurat stanęli jej na drodze. To nic, że w centrum wydarzeń znaleźli się przypadkowi przechodnie, starsi ludzie wracający z zakupów, niewidomi, wychodzący z pobliskiej siedziby Polskiego Związku Niewidomych. Zamiast kordonem zepchnąć kibiców w jedno miejsce i dalej w spokoju odkonwojować do wyznaczonego celu, policjanci rzucili się z ułańską fantazją do pałowania. Tych bardziej krewkich mundurowych uspokajać musieli ich bardziej opanowani koledzy: - Już wystarczy! Już k… mówię! – krzyczeli do zaaferowanych akcją młodszych funkcjonariuszy, wylewających właśnie swoje życiowe frustracje pałami na kibiców. – Kto tu k… dowodzi!? – krzyczeli zdenerwowani dowódcy innych oddziałów, widząc nieporadność i nadgorliwość funkcjonariuszy. – Trzeba ich zrozumieć, dla wielu z nich to pierwsza taka akcja – tłumaczył młodych policjantów przed dziennikarzem jeden z bardziej doświadczonych funkcjonariuszy. Doprawdy bardzo to budujące – zostać spałowanym w imię ćwiczeń “zielonych” policjantów – kto by pomyślał, że będąc jedynie kibicem można się tak przysłużyć całemu społeczeństwu. Ale rzecznik prasowy policji zachowywał kamienną twarz i w chętnie udzielanych wywiadach przekonywał: - Policja w trakcie interwencji nie stosowała siły. Czytaj dalej »